Jako, że ostatnimi czasy postanowiłem coś zrobić z moją nadwagą, bo w przeciwieństwie do niektórych nie akceptuje takiego stanu rzeczy i nie próbuje szukać wymówek do kwestii zrzucenia paru kilo. Niestety ŻP nie było skuteczne, a diety owocowały efektem jojo, byłem bardzo przybity tą sytuacją. Wtedy poznałem pewną nieobecną tutaj niewiastę, która pokazała mi drogę. Przewracając do góry nogami obecnie znany przeze mnie świat w kwestii żywieniowej Konkretnie chodziło o fakt, że większość produktów dostępnych w sklepach nie nadaje się do jedzenia. Obecnie wchodzę do sklepu i pozwolić mogę sobie na bardzo niewiele pozycji, bo okazuję się, że karmią nas czymś co jest w istocie substancją, która wywołuje u nas zachowania wręcz narkomana.

Oczywiście mówię o cukrze. Cukier nas napędza do jedzenia, manipuluje naszymi poczynaniami, bo któż nie słyszał frazy "Muszę coś zjeść, bo mi cukier spada." Trzeba zrezygnować z cukru. Na szczęście dla mnie to nie była wielka strata ponieważ od dawna redukowałem cukier i nie jadałem za dużo słodyczy. Nie była to wielka strata. Cukry są węglowodanami, tak? To idźmy dalej za ciosem i wycofać węglowodany. Czym zastąpić węglowodany? Jak żyć? Co jedliśmy przed pojawieniem się cukrów?

Nadszedł czas, by ukazać rąbek tajemnicy. Jest alternatywa. Choć społecznie nam się mówi, że jest to wróg. Mowa tutaj o tłuszczach. W momencie jak to piszę mam już stracone magiczne 20kg, więc magia działa. Wszędzie mówi nam się, że tłuszcz to wróg, a prawda jest zupełnie inna, bo one jedyne są gwarantem naszego zdrowia. Wrogiem naszym jest oczywiście nie tylko cukier, ale szeroko pojęte węglowodany. Makarony, ziemniaki, ryże. Co też ten gość opowiada, prawi farmazony. Zacznijmy myśleć i pozwólmy sobie na szczyptę zwątpienia, bo tylko wtedy dojdziemy do prawdy.

Dziękuję za uwagę. Pozdrawiam cieplutko.