"Postanowienia konferencji w Wannsee miały
przesądzić o losie 11 milionów istnień ludzkich. Tylu Żydów
mieli wymordować Niemcy w czasie II wojny światowej, jak i po jej
zwycięskim dla siebie zakończeniu. Częściowo ten plan
zrealizowali. Jednak gdyby nie polityka ustępstw prowadzona przez
państwa zachodnie wobec Niemiec przed wrześniem 1939 roku; gdyby
zduszono w zarodku niemiecki imperializm, nie doszłoby do
unicestwienia 6 milionów obywateli pochodzenia żydowskiego; nie
byłoby 50 milionów ofiar (bardzo ostrożne szacunki) wojny
rozpętanej przez naród niemiecki, na którego czele stał
fanatyczny dyktator, Adolf Hitler.
Dzisiaj inny despota rozpoczyna wojnę, której
skutków nie można przewidzieć, lecz historia uczy nas, że
niezaspokojone apetyty terytorialne tyrana powstrzymać może
jedynie zdecydowana odpowiedź państw skupionych w sojuszu, którego
celem jest zapewnienie sobie wzajemnego bezpieczeństwa.
Niestety, ci, którzy nas pouczają, jak ma
wyglądać państwo prawa, robią nadal interesy z międzynarodowym
przestępcą. Nie ma drastycznej izolacji gospodarczej Rosji. Nie ma
odwagi w realnym sprzeciwie wobec Putina, jest tylko strach o własny
byt.
Na procesie norymberskim, gdzie sądzono
niemieckich zbrodniarzy wojennych, jeden z nich, Alfred Jodl, wysoki
dowódca wojskowy Wehrmachtu stwierdził, że gdyby Anglia i Francja
ruszyły w 39' od zachodu na atakującą Polskę armię niemiecką,
to ówczesny jej potencjał militarny zostałby przez oba państwa
zniszczony.
Teraz niemal wszystko zależy od
przysypiającego pierwszego obywatela Stanów Zjednoczonych,
niemieckiego socjaldemokraty i francuskiego pieska, który
przyjeżdża do Putina, niczym Chamberlain do Hitlera. A przecież
wiemy doskonale, że z terrorystą się nie negocjuje.
Cieszmy się każdym dniem, który nam jeszcze
pozostał, bo może się okazać, że już niewiele tego czasu przed
nami."