Jesteśmy w tym samym wieku. Spotkaliśmy się dziś po raz drugi. Pierwsze spotkanie było przedwczoraj. Spóźniona ledwo dobiegłam w zbyt wysokich szpilkach. Szarmancki. Grzeczny. Nie ma mowy żebym płaciła za siebie. Mówił. Chętnie Ci go zastąpie. Trzymał mnie za rękę odprowadzając do samochodu. Objął mnie i pocałował w czoło. Jak dla mnie zbyt odważnie. Umówieni na dziś , byliśmy na koncercie. Odwiózł mnie do domu. Wzięliśmy na spacer moje psy. Dobrze czuły się w jego towarzystwie. Jest oazą spokoju. Ten spokój jest mi teraz potrzebny. Powiedział: tak to nie działa. Musimy się lepiej poznać. Przytulił mnie znów i było mi z tym dobrze. Odprowadził mnie do domu. Nie wszedł. Pożegnał się przed i pocałował chyba w policzek. Powiedział takie mam zasady. Jest oazą spokoju , która teraz dobrze mi robi. Nie wykorzystał okazji. Miło. Chyba :) Zapytałam skołowana. Czy będziemy się spotykać? Oczywiście. Powiedział. I całując mnie w policzek chyba a napewno nie w usta powiedział, do następnego spotkania. Pozostaję w zadziwieniu.. niestety wiem juz, że to nie to.