Przystojny. Miły. Lat 46. Prezes zarządu. Protetyk. Po rozwodzie. Po nieudanym rocznym związku. Proponuje spotkanie w barze "Witaminka" we Wrocławiu. Niedziela pkt 15 czekam. Spóźni się, bo coś tam ;) Spotkanie przebiega wyjątkowo miło. Dla niego. Po dwóch godzinach wzruszony już prawie łapie mnie za rękę. Standard. Oponuję. To tylko emocje. Będziemy chodzić w góry z moim 9 letnim synem mówi, zaraz po spotkaniu napisze do ciebie. Nie trzeba mówię :) Opanuj emocje. Znowu zadziałałam jak terapeuta. Wiem wszystko. O żonie, pracy, życiu , Basi. No właśnie. Basia nie odbiera sms on nie rozumie czemu tak nagle się to skończyło. Tyle miłości i emocji chyba zazdrosna o syna a oni mają taką więź. Mowie mu ustawie się chętnie w roli przyjaciela zawsze cię wyslucham. Wzajemnie! Mówi . No niekoniecznie o to mi chodzi. Na drugi dzień dzwoni rozmawiamy o Basi jak moim zdaniem należy to poprowadzić żeby było dobrze. Spotykają się w środę. Przecież mieli tyle planów urlopowych do listopada. Mówię jeśli nie będziecie w emocji potrafili się porozumieć, złap ja za rękę i powiedz teraz ja cię poprowadzę. Nie wie o co chodzi. Drugi Tomek. Mężczyźni naszych czasów. Od Tomka dostaje jeszcze wiadomość, że będzie mnie pamiętał zawsze i z nikim nie przeżył tego co ze mną. Dziwi się, że odpowiadam, że nie uznaje tego za komplement nie on pierwszy ogrzał się w moim blasku ,mam nadzieję , że ostatni. Nie wiem po co te ckliwe słowa. Kiedy nawet biletów na piątek nie można już zwrócić. No cóż. Radek pyta jeszcze czy może po spotkaniu z Basią zadzwonić i powiedzieć jak wyszło. Oczywiście mówię jak najbardziej. ;) Za to jest mi winny wycieczkę w góry , może być nawet z Basią taką zorganizowaną , że będziemy spać w schronisku i jeść kiełbasy z ogniska. To akurat lubię. :)