Bycie singlem w dzisiejszych czasach jest takie łatwe. Mamy kilkanaście apek randkowych, z których korzystają tysiące ludzi - no przecież przy takim wyborze MUSI SIĘ UDAĆ znaleźć kogoś fajnego, wyjątkowego, jedynego. Tak sobie myślałam rok temu.

O jakże się kurwa pomyliłam. W pewnym momencie, zaczynasz się zastanawiać, czy na świecie naprawdę nie ma facetów, z którymi można porozmawiać czy to z TOBĄ jest coś nie tak (w moim przypadku prawda pewnie tkwi gdzieś po środku, wpierdala tony frytek i przygląda się moim poczynaniom, mając niezły ubaw). Jeśli ktoś ma ochotę na niezobowiązujący seks z kimkolwiek, może go znaleźć na pstryknięcie palcami. Masa facetów zaczyna rozmowę od pytania: - Masz ochotę na seks?A to i tak chyba szczyt ich elokwencji, bo są też tacy którzy skrócili wypowiedź do minimum i piszą po prostu:- seks?Na wystukanie 5 liter traci się mało czasu, a jeszcze można skopiować i wysłać zapytanie całej liście 67 kobiet, a nóż widelec jakaś desperatka się znajdzie.

Pytałam kilku czy to działa, podobno tak i nie muszą tracić czasu na "zbędne rozmowy".

Druga grupa na jaką często się trafia to "nieszczęśliwi mężowie". Doświadczona apkowo-rankowo singielka wychwyci ich bez problemu po wyglądzie profilu. Zwykle mają niewiele o sobie napisane, a facjatę pokazują bokiem tudzież wstawiają zdjęcie w okularach, lub robione kotletem schabowym, tak, że zastanawiasz się czy na focie jest czapka czy może koleś ma tak bujną fryzurę. Ci z kolei dzielą się na dwie grupy:1. Nie sypiam z żoną, ale mamy kredyt/ dzieci (albo dwie opcje na raz) i nie mogę się z nią rozstać2. Robię to dla dobra żony (sic!), bo nie spełnia moich oczekiwań w łóżku, ale ja kocham, więc wolę iść do innej niż powiedzieć, że jest coś nie tak (bo jeszcze będzie się obwiniać i nabawi depresji- a ja przecież o nią DBAM!)

Kiedyś zaczęłam gadać z facetem, który jeszcze nie zdradził, ale planuje. Umówiłam się z nim na obiad i przekonywałam, że kompletnie nie warto zdradzać, wyciągając z rękawa wszystkie prawdziwe historie z moralizatorską puentą, stawiając sytuację odwrotnie i wypruwając trochę flaki... Po co? Żeby uratować jednego faceta i uchronić jedną kobietę. Włączył mi się, kurwa SUPERBOHATER anty-zdrada. Podobno się udało - koles wysłał wiadomość, że dziękuję mi, że dotarło i kasuje konto. Możliwe, że po tej przygodzie zmienił konto i zaczyna rozmowę od:-seks?żeby uniknąć traumatycznych rozmów z takimi śwruskami jak ja.

Kolejną duża grupą brylującą w aplikacjach randkowych są faceci, zaczynający od :- ślicznotko/ kotku/ piękna damo/ słoneczko/ piękna itp. masz śliczne bioderka/cudowne kształty/kuszące oczka (blee)

Gdy to widzę budzi się we mnie uświadamiacz - że to pejoratywne określenia, obraźliwe i stawiające kobietę na niższej pozycji, pobłażliwe,kurwa, traktowanie jakbyśmy nie miały mózgu. I zawsze pytam takiego cwaniaka czy do kobiety na ulicy też by podszedł i zapytał:- Hej ślicznotko, masz śliczne bioderka, może się ze mną umówisz?Nie. Bo by pewnie dostał po ryju. No, ale z tymi przestałam dyskutować, bo zwykle nie rozumieją nawet słowa "pobłażliwe" nie mówiąc o "pejoratywnym". No i kilka razy zostałam wyzwana od "dewotek"

:D.

W każdym razie, to najciekawsze socjologicznie "badanie", które przez przez "przypadek" prowadzę od roku. Cel był inny, ale wiecie jak jest. Miało być dobrze, a wychodzi jak zwykle. Postanowiłam to przekuć chociaż w wiedzę o ludziach, skoro już miłości znaleźć nie mogę. Najgorsze jest to, że czym dłużej się jest singlem, tym zaczynasz dostrzegać same plusy tego stanu:

1 - nikt Cię nie zdradzi i nie oszuka (uwierzcie, że po setce rozmów z żonatymi, stwierdzasz, że nie ma wiernych mężczyzn)

2 - nikt Ci nie powie, że masz brudno, a Ty nie musisz sprzątać dopóki tona sierści i śmieci nie pozwoli Ci domknąć drzwi, nie będziesz mogła iść do pracy i w końcu posprzątasz.

3 - Możesz mieć dziesiątki męskich przyjaciół (tak - damsko-męska przyjaźń istnieje i ma się bardzo dobrze) i nikt nie robi Ci z tego powodu scen zazdrości

4 - Możesz wstać w środku nocy i uznać, że pojedziesz przejść się po rynku albo gadać z psiepsiółką do 6 rano i nikt nie zapyta "OSZALAŁAŚ"?.

itp itd.

Niestety, wygląda na to, że bycie singlem zaczyna być widać na twarzy. Ostatnio wsiadam do ubera, gdzie po chwili kierowca zaczyna rozmowę. - Wygląda mi Pani na silną niezależną kobietę.- Zgadza się...- Ma Pani kota?(czyli jednak chodziło o starą pannę, ale pan jest, kurwa dyplomatą)- Mam kota. I psa.- O proszę, to jeszcze dodatkowo pies! To pewnie jeszcze lubi Pani wino?Wzięłam głęboki oddech, nachyliłam się do Pana kierowcy i rzekłam:- Ja proszę Pana, piję, kurwa, wszystko oprócz wrzącej smoły.

Nie był już później taki rozmowny

:)