Kochani, pytanie. Czy mieliscie kiedys styczność z osobą użależnioną od czegos? I jak wyglądała ta relacja? Ja próbuje od jakiegos czasu zrozumieć to co mnie spotkało i ciężko to idzie. Pomyślałam że wam o tym napisze bo podobno jak sie cos powie głośno i wyrzuci z siebie to latwiej nabrac dystansu. Historia jakich pełno, facet poznany na portalu randkowym, od razu coś zaiskrzylo i znajomość zaczela się rozwijać. Ja niczego nieświadoma przyjęłam wszystko na podstawie obrazu jaki o sobie zbudował, było sporo fajnych chwil, ogólnie zakochana i pełna nadzieji ze życie się układa trwalam sobie w tym. Na samym poczatku opowiedział mi historię o tym ze kiedys był uzależniony od hazardu, o calej drodze jaką przrszedł, leczeniu itd. Pomyślałam że dobrze, trudny temat, ale tak szczerze do tego podszedł już na samym poczatku, zapewnil ze to rozdział zamkniety, a przecież nie mogę oceniać ludzi po przeszłości, każdy jakaś ma. Hazard to niestety uzależnienie ktorego nie widać, jeśli ktos pije lub ćpa, łatwiej to zauważyć, hazard mozna ukryć a hazardzisci są bardzo dobrzy w klamstwach.
Życie sie toczyło, ale na szczęście los jakos tam nademną czuwal. Ktoregos razu, po pół roku znajomości, przypadkiem dowiedziałam się ze wciąż gra. Przestalam ufac, zaczelam sprawdzać pewne fakty, i na jaw zaczęły wychodzic kolejne kłamstwa i kolejne, bardzo dużo kłamstw. Zaczely sie tlumaczenia, zapewnienia o miłości owijane w kolejne klamstwa. Przez chwile nawet pojawiła sie myśl że może sie zmieni dla mnie, przecież go kocham, pomogę. Dzisiaj juz wiem ze sie nie zmieni, że bylam tylko jedną z wielu naiwnych dla zabicia czasu i samotności. A najgorsze jest to ze niczego nie widzialam. Nie czulam sie zaniedbana, pominieta albo niekochana. Nawet przeciwnie. Zawsze mial dla mnie czas, spędzaliśmy go razem duzo, był czuly i opiekunczy, przez co kazda moja wątpliwość szla w zapomnienie. I tego nie moge zrozumieć i sobie darować, ze byłam az tak naiwna. Bo zawsze myślałam o sobie jako o kimś rozważnym, kto nie ufa byle komu. I wydaje mi sie ze nie zasłużyłam na huśtawkę emocjonalną jaką miałam w ostatnim czasie. W kadzym razie dzisiaj jest dzień w którym puszczam ostatnie pół roku w zapomnienie. I dla was kochani przestroga, uzależnienie to uzależnienie, można z nim wygrać ale udaje sie to nielicznym, wystrzegajcie sie takich ludzi i omijajcie jak najdalej.