Jest ciepły wrzesniowy wieczór ekipa techniczna cyrku w szybkim tempie wrzuca wielki cyrkowy namiot na 13 metrową przyczepę podpina resztę przyczep do ciężarówek i ruszamy w drogę. Dziś mamy tylko 70 km do nastepnego miasta wczoraj było 270 km . Na nowy plac wjeżdżamy jak już wszyscy ludzie w swoich domach dawno śpią . Pracownicy techniczni odczepiaja przyczepy . Podlaczaja prąd i za chwilę każdy z nas kładzie sie spać do swoich łóżek. O 7:00 rano zacznie się budowa namiotu . Ja i reszta artystów wstaniemy jak namiot będzie w połowie postawiony . Jest godzina 8:30 rano namiot stoii już w połowie chlopaki techniczni mają przerwę na sniadanie ja mimowolnie ruszam na zakupy do sklepu daleko na szczęście nie jest . Kiedy wchodzę na teren cyrku , olbrzymi cyrkowy namiot prezentuję się w świetle cieplego wrzesniowego słońca . Zostawiam zakupy i idę na próbę proba trwa godzinkę , po czym robię sobie szybki obiad i kładę się na godzinę spać tak żeby po obiadku odpocząć. Wstaję naprawiam nie zbędne rzeczy w swojej przyczepie potem z szafy wyjmuję rekwizyty do scenek komicznych i zanosze je pod namiot . Wybija godzina 15:00 mój czas się kończy za chwilę zaczynam pracować no może nie do końca. Biorę prysznic , myje zeby ,gole sie. Nastepnie nakladam na twarz krem a potem przypalam papierosa. Kiedy wypalilem i krem wsiakna w twarz . Wyjmuję z szafy kostium , wielkie buciska , peruke i czerwony nos . Po chwili siegam do szuflady po lustro i po farby do twarzy. Powolnymi lecz perfekcyjnymi ruchami nakladam na oczy i twarz między nosem a brodą białą farbe robiac w ten sposob kolo w okol oczy tak samo troszkę czerwonej farby na policzki i potem podkreslam to co białe czarną kredką usta maluje na niebiesko tworzą kredką fajny lecz niezbyt duży uśmiech. Na końcu zakladam czerwony nos , kostium , kolorową peruke , kapelusz , oraz wielkie bialo czarne buciska. Pod namiot wchodze 20 minut przed programem czuć zapach popcornu ,waty cukrowej ,trocin wysypanych na arenie wśród tego wszystkiego słychać dzieci podniecone tym jakże pieknym swiatem widać ludzi doroslych ktorzy tu są że w tym miejscu pelnym magii na chwilę stali się dziecmi. Pod namiotem pelen komplet widowni . Wybija godzina 17:00 czas rozpocząć show. Swiatla gasną i wychodzę ja pada na mnie lekkie swiatlo i zaczyna sie parada powitalna wszyscy artyści na arenie nawet ci czworonozni . Pierwszym numerem jest pokaz zonglerki slychac brawa i i jak on to zrobił , mamo patrz to nie możliwe. A po pokazie zonglerki kto a ja symbol i najwazniejsza osoba w Cyrku czyli klaun . Wychodzę odrazu się przewracam słychać szczery smiech najmlodszych widzow łapie za miotle i probuje zamiesc wielki okragly dywan nagle wciąż jest pelno papierkow jak to możliwe potem znowu gleba jeszcze wiekszy smiech potem lecę z wężem i leje wszystkich wodą i znow śmiech. Po klaunie czas na piękne majestatyczne wielblady po wielbladach znowu ja tym razem jadę samochodem ktorego niewidac i niema po mnie akrobaci na latających trapezach i tak dobijamy do konca pierwszej czesci programu 20 minut przerwy mozna zapalić papierosa , napić się wody . Mija przerwa show znów się zaczyna i po drugiej czesci nastepuje koniec programu parada pozegnalna kończy program słychać oklaski a magia cyrku powoli ulatuje gdzieś gdzieś daleko . Potem zdjąć kostium zabrać rekwizyty z namiotu zmyć makijaż ,spakować się i ruszać do innego miasta żeby bawic dalej. Namiotu nie ma a po cyrku zostal tylko wielki okrąg na placu i wspomnienia tych malych i tych dużych którzy w nocy będą snili o magii którą na chwilę widzieli na prawdziwy magiczny świat.